Wywiad przeprowadzony z ks. Piotrem Urodą przed rozpoczęciem Jego posługi w naszej parafii.

A.K.: Proszę, aby przedstawił się Ksiądz Czytelnikom.

Ks. P.U.: Ksiądz Piotr Uroda. Jestem księdzem od 11 lat. Wychowywałem się w Katowicach – Bogucicach, choć urodziłem się w... Sosnowcu :) Pracę magisterską napisałem z teologii dogmatycznej, a konkretnie z eklezjologii, z posoborowej wizji Kościoła.

A.K.: W jakich parafiach dotychczas Ksiądz pracował i jakim duszpasterstwem zajmował?

Ks. P.U.: W Rybniku – Chwałowicach (pierwsze 3 lata kapłaństwa) zajmowałem się po trochu duszpasterstwem Dzieci Maryi, ministrantów, Ruchu Światło-Życie, bierzmowańcami i grupą modlitewną. W Siemianowicach Śląskich – Michałkowicach (kolejne 3 lata kapłaństwa) byłem odpowiedzialny za wspólnotę ministrantów (super było!), krąg Oazy Rodzin, bierzmowańców i niektóre dzieci komunijne. W Świętochłowicach (kolejne 5 lat kapłaństwa) odpowiadałem za przygotowania do Światowych Dni Młodzieży, byłem odpowiedzialny za dekanalną wspólnotę Oazy Dorosłych, bierzmowańców, Koło Misyjne, Koło Przyjaciół Radia Maryja, Trzeci Zakon Franciszkański.

A.K.: Jak to się stało, że trafił Ksiądz do Seminarium? Jaka jest historia Księdza powołania?

Ks. P.U.: Dzięki zbliżeniu się do Jezusa przez charyzmat Ruchu Światło-Życie. Tam odkryłem swoją drogę życiową - ale dłuuugo by opowiadać.

A.K.: Jest Ksiądz związany z jakimś ruchem odnowy Kościoła, wspólnotą? Jeśli tak, to jakim?

Ks. P.U.: Z Ruchem Światło-Życie.

A.K.: Ma Ksiądz jakieś ciekawe zainteresowania czy sposoby spędzania wolnego czasu? Pomagają jakoś w wychowywaniu siebie na osobę w szczególny sposób służącą Panu Bogu? Pomagają w pracy duszpasterskiej?

Ks. P.U.: Uwielbiam chodzić po górach (Beskidy, Tatry, ferraty w Dolomitach). Od 11 lat w ten sposób spędzam niemal każdy dzień wolny. To pozwala mi odreagować, nabrać właściwego dystansu, radości i sił na kolejny tydzień. Lubię też pływać i czytać.

A.K.: Co najbardziej Księdza pociąga w byciu kapłanem? Co jest szczególnie ważne w tym powołaniu? W jakiej dziedzinie duszpasterstwa dobrze się Ksiądz czuje?

Ks. P.U.: Budowanie rzeczywistej wspólnoty wierzących w Jezusa w Jego Kościele. Cieszy mnie bardzo, kiedy widzę w nim młodych szczerze szukających i odkrywających w swoim życiu działanie Boga.

A.K.: A są takie przestrzenie kapłaństwa, które sprawiają większą trudność?

Ks. P.U.: Rola urzędnika w kancelarii wypisującego zaświadczenia i podbijającego pieczątki... Przykre, kiedy ktoś tylko tyle potrzebuje od księdza w swoim życiu.

A.K.: Ma Ksiądz jakieś doświadczenia z dotychczasowej pracy duszpasterskiej, które w szczególny sposób na Księdza wpłynęły, pozwoliły rozwinąć się duchowo, poznać siebie, zmienić coś w sobie, zbliżyć do Jezusa? Jakie?

Ks. P.U.: Na pewno letnie rekolekcje Ruchu Światło-Życie, zarówno z młodzieżą, jak i z rodzinami.

A.K.: Przydzielono już Księdzu jakieś zadania na czas pracy w naszej parafii? Jakie?

Ks. P.U.: Przejmę posługi po moim Poprzedniku, ks. Darku.

A.K.: Ma Ksiądz jakieś pomysły duszpasterskie, które chciałby Ksiądz u nas zrealizować? Jakie?

Ks. P.U.: Tak, mam parę pomysłów z poprzednich parafii, ale najpierw wolę się przyjrzeć rzeczywistości nowego miejsca i ludzi. Nie buduję od nowa ale kontynuuję i po mnie też będą kontynuować.

A.K.: Ma Ksiądz w sobie jakieś obawy dotyczące tego bycia z nami? Jakie? Spodziewa się Ksiądz jakichś trudności? Jak Ksiądz sobie z tym radzi?

Ks. P.U.: Cieszę się, że do Was trafiłem. To miła odmiana po 8 latach w ścisłej aglomeracji :)

A.K.: Może jest coś, co chciałby Ksiądz jeszcze nam powiedzieć?

Ks. P.U.: Proszę o modlitwę, życzliwość i liczę na współpracę i wszelką pomoc we wspólnym budowaniu i duchowym wzroście nas wszystkich!

A.K.: Dziękuję za rozmowę i życzę wielu Łask Bożych na czas pracy w naszej parafii, a także tego, by był to dla Księdza czas wzrastania w miłości…

Ksiądz Piotr opowiada
o swoim powołaniu

do kapłaństwa

Powołanie do kapłaństwa nie było dla mnie czymś oczywistym od początku. Choć uczestniczyłem w życiu parafialnym parafii św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach, to jednak przez wiele lat nie myślałem nawet nad tym by zostać księdzem. Pewnym punktem zwrotnym na tej drodze była dla mnie parafialna pielgrzymka piesza na Jasną Górę, zawarte tam znajomości z młodymi ludźmi z mojej parafii, a przez to "trafienie do oazy". Zdecydowanie pomogło mi to uwewnętrznić moją wiarę. Stawała się ona coraz bardziej osobistą relacją z żywym Bogiem niż tylko zwyczajem wyniesionym z domu (za który jestem zresztą bardzo wdzięczny moim Rodzicom, a szczególnie mojemu Tacie!). Kolejne lata formacji oazowej, wspaniałe rekolekcje letnie coraz bardziej przybliżały mnie do myśli, że może i ja mógłbym być księdzem. Może tego chce Pan Bóg ode mnie w coraz bardziej zbliżającym się dorosłym życiu? Po zdanej maturze poszedłem jednak nie do Seminarium Duchownego ale trochę może "owczym pędem" studiować na Politechnikę Śląską do Gliwic. Nie był to jeszcze chyba mój czas. Chciałem spróbować czegoś innego, co zresztą okazało się bardzo pożyteczne w kolejnych latach już seminaryjnych! Podczas studiów na Politechnice po pewnym czasie zrozumiałem jednak, że trzeba kochać, to, co się chce robić całe życie. To musi być taką "pasją" człowieka, czemu się chce poświęcić całe swoje życie. Doszedłem do wniosku, że tym czymś na pewno nie jest elektronika z Politechniki ale... jest nim Pan Bóg :) Znałem kilku księży diecezjalnych, którzy, pewnie sami nie wiedząc, byli dla mnie autorytetami i przykładami życia kapłańskiego. Postanowiłem więc spróbować rozeznania na tej drodze. Wstąpiłem do seminarium. Nie chcę się zbyt długo rozwodzić na temat tego 6-cio letniego czasu. Nie był łatwy i duchowo i intelektualnie i ludzko ale chyba w trudach wykuwa się powołanie każdego człowieka, także i moje. Pamiętam, że byłem bardzo szczęśliwy, kiedy doszło do mnie, że to ta droga:) i zostałem wyświęcony na diakona a potem księdza:) Coś wspaniałego!
Z racji, że u początku mojego świadomego życia chrześcijańskiego, jak i moich myśli związanych z powołaniem do kapłaństwa był Ruch Światło-Życie, młodzież oazowa była mi bardzo bliska już na pierwszej parafii w Rybniku - Chwałowicach. Prowadzone rekolekcje oazowe, z młodzieżą ale i Domowym Kościołem były dla mnie takim "powołaniem w powołaniu". To mnie niosło:) Zresztą do dzisiaj "duch oazowy" jest mi bliski, choć z racji odgórnych przydziałów obowiązków w parafii, nie zawsze można być opiekunem parafialnej oazy. Za to od kilku lat (druga parafia w Siemianowicach Śląskich - Michałkowicach i tutejsza) cieszy mnie bardzo i daje sporo satysfakcji bycie odpowiedzialnym za służbę liturgiczną, czyli za naszych parafialnych urwisów - ministrantów oczywiście :) świetna sprawa :) Myślę, że każdy ksiądz powinien mieć, choć jedną taką "duszpasterską pasję" w swoim życiu, która go będzie "niosła" i dawała satysfakcję i radość. To ludzkie sprawy ale bardzo ważne! Potem to promieniuje także na inne sfery życia i duszpasterstwa, jak jest się tak "pozytywnie nakręconym".
Kończąc, cieszę się, że jestem księdzem. Żadnym nadzwyczajnym, czy z tytułami przed nazwiskiem ale takim zwyczajnym, wiejskim (tylko bez obrazy;)) wikarym. Dobrze mi tu u Was Kochane Owieczki z Górnego i Staszica!:)